Słoiki

Jako że jestem szczęśliwym mieszkańcem blokowiska borykam się z jego standardowymi problemami którymi jest między innymi parkowanie.

Bloki były budowane w czasach kiedy samochód był dobrem luksusowym wiec miejsc parkingowych nie było zbyt wiele. Czasy sie zmienił, spółdzielnie zrobiły co mogły, żeby było gdzie autko postawić. Jednak zdaza się, że wracam wieczorkiem do domu i pół godziny kraże po parkingu szukając wolnego miejsca. W końcu parkuje gdzieś, skąd dojście do domu bez zakupu prowiantu na drogę, jest prawie niemożliwe, a jak już wróce to właściwie nie opłaca sie butów zdejmować bo trzeba pokonac ta drogę jeszcze raz żeby zdążyć do roboty.

Jednak przychodzą wakacje i okazuje sie, ze to nie spółdzielnia olała temat z ilościa miejsc parkingowych. Jest pusto. Miejsca są praktycznie o każdej porze. I nie chodzi tu o to że kilka osób wyjechało na wakacje. Do domu pojechały słoiki.

Słoiki są różnej maści. Przede wszystkim miejsca zajmują słoiki studenckie. W 6 wynajmują mieszkanie. 4 z nich ma samochody. I stoi potem to uno na gaz przez cały tydzień bo przecież jeżdzenie na codzień jest zbyt drogie, a do domu fajnie jest pojechac furką. Ale miejsce zajmuje. PGO, PWR, PGN i rejestracje z mieścin dookoła. Słoiki pracujące też parkują. Najczęściej jakieś swoje pewu albo inne pegie. I do tego służbowe, oklejone auto firmy w której robią. Czyli znowu 2 auta na osobę. Do tego żaden z powyższych datunków nie płaci podatków na miejscu bo przecież nie wymeldował sie od ojca z gospodarki bo podatki wyzsze a i niebezpieczeństwo utraty spadku ewentualnego jest spore. Krótko mówiąc kożystają i nie płacą.

A ja napierdalam do samochodu na drugi koniec osiedla.

Dodaj komentarz