savon on tour

telefon mam służbowy.. w nim kartę sim również służbową.. abonament jakiś taki nie najgorszy ale pakiet danych 1GB.. słabo.. zdarza się że nie starcza do pierwszego ..i mam świadomość że drainuje go moje prywane przeglądanie fb, stron, instagrama i yt ..no ale droga do pracy długa

perspektywa wyjazdu na urlop zmotywowała mnie do znalezienia rozwiązania i zaopatrzenia się w alternatywne źródło internetu

cel: modem mobily z wbudowanym punktem dostępowym wifi (AP)

wymagania: nie musi być LTE (to podbija cenę), kilka godzin użytkowania, bezproblemowa obsługa

wcześniej testowałem podobne sprzęty ale łączone czyli osobno modem usb i mały AP z baterią ..ale jakoś się to nie sprawdzało.. najpierw bardzo dokładnie trzeba było dobrać modem do AP żeby były zgodne ..potem bywały problemy z logicznym tego umiejscowienie w samochodzie czy plecaku ..no i to jednak 2 osobne urządzenia wiec dwie konfiguracje ..z czego jeszcze AP można konfigurować przez wifi po zalogowaniu ale już sam modem nie do końca..

no ale są na rynku modemy z AP więc przestałem kombinować i zdecydowałem się na prostsze urządzenie

przeanalizowałem na szybko parametry dostępnych od ręki modeli różnych producentów i padło na TP-LINKa

ja wiem że firma ta ma wśród wielu informatyków etykietę taniego gówna ale jak się nie potrzebuje specjalnie wyszukanego rozwiązania za jakieś logiczne pieniądze to TP-LINK wpisuje się w ten schemat idealnie i jak na razie nie miałem z tymi produktami żadnych problemów

..no ale wracając do urządzenia – wybrałem TP-LINKa M5250 ..ale w punkcie blisko mnie nie było go akurat ale był model wyższy czyli M5350 ..potrzebowałem mieć go „od ręki” więc nie czekałem aż sprowadzą z innego sklepu tylko kupiłem

336

różnica pomiędzy modelami jest zewnętrzna – 5250 ma tylko diody sygnalizujące czy jest połączenie z internetem, wifi i stan baterii, 5350 ma malutki wyświetlacz na którym możemy się dowiedzieć troszkę więcej o naszym połączeniu ..ekran na szczęście nie działa cały czas tylko po chwili się wygasza, a można go przywołać krótkim naciśnięciem jednego (i jedynego) przycisku na obudowie

w środku wylądowała karta play z wakacyjnym pakietem danych, konfiguracja zajęła dosłownie 15 minut i hotspot był gotowy do użytku ..menu urządzenia jest bardzo proste, a instrukcja krok po kroku tłumaczy co i jak

no dobra.. ale po cholerę mi ten mobilny AP ?

jak już wspomniałem do rozszerzenia pakietu danych dla telefonu służbowego – jak przeglądam coś w trasie/hotelu/na urlopie/na działce to podpinam się własnie do niego

..to samo robie z laptopem który modemu wbudowanego nie ma, a nawet jakby miał to była by to kolejna karta sim no i nie wystaje z niego podpięty na usb modem (który już kiedyś „złamałem” bo zapomniałem go odpiąć a laptopa odłożyłem do torby)

..i to samo jest z tabletem, czy czytnikiem

do środka można wrzucić jeszcze kartę pamięci do 32GB co daje nam przenośny dysk sieciowy

zasięg AP oczywiście nie jest zbyt duży ale cały domek na wakacjach wraz z tarasem był w zasięgu

pracuje to to na baterii do 3h przy intensywniejszym przeglądaniu netu ..przy zaglądaniu od czasu do czasu to i pól dnia podziała – całkiem nieźle działa oszczędzanie energii, po wyjściu z zasięgu na dłuższy czas trzeba go „obudzić” naciśnięciem przycisku

transfery akceptowalne.. więcej zależy od tego gdzie jesteśmy i jaki mamy zasięg operatora niż od samego urządzenia.. ale młody nawet dawał radę grać w minecrafta więc jest ok

PODSUMOWANIE:

PLUSY:

  • małe, wytrzymałe urządzenie (wiem bo mi spadło.. kilka razy..)
  • prosta konfiguracja i banalna obsługa
  • działa bez zastrzeżeń
  • ładowanie przez mini-usb więc na upartego można nawet podpiąć pod usb w telewizorze jak zapomnimy ładowarki (firmowa ma 0,75 A więc wszystko to to naładuje)
  • przystępna cena (M5350 to koszt ok 220 PLN, M5250 ok 200 PLN)

MINUSY:

  • przydała by się jakaś przypinana z tyłu obudowy przyssawka żeby to cudo zamontować na szybie (samochodu lub hotelowego okna)
  • brak możliwości podłączenia zewnętrznej anteny

P.S.

SSID ustawiłem jako „savon on tour” ..jak wam wyskoczy w dostępnych sieciach to znaczy, że jestem w pobliżu 😉

Jedna uwaga do wpisu “savon on tour

  1. Urządzonko jest genialne, ja (chyba za Twoją radą?) na poprzednie wakacje pojechałem z ZTE MF63 (też bez LTE) i to był strzał w dziesiątkę. Ośrodek miał swoje WiFi które istniało. Więc jechałem cały czas na przenośnym – dwie komórki, lapek i tablet. Wszystko grzecznie działało.

Dodaj komentarz