plastic bag is not a toy

dziś jeden z tematów zaległych, wrócił chyba przez moją wczorajszą rozmowę z PaKą – sprawa się już wyszumiała w mediach ale problem wróci prędzej czy później wraz z kolejnym geniuszem zatrzymanym przez policję..

ale do rzeczy – w Legionowie chłopak stwierdził, że połknięcie woreczka z marihuaną będzie świetnym pomysłem na uniknięcie odpowiedzialności za posiadanie narkotyków, policjanci widząc że koleżka z braku możliwości spłukania narkotyków w toalecie wykorzystuje do tego celu własne gardło próbowali go powstrzymać.. efekt był taki, że gość podczas szamotaniny zadławił się tym woreczkiem i najzwyczajniej w świecie udusił.. przykra historia ale w moim mniemaniu obnażająca zupełnie inny problem

inny problem niż bezpieczne połykanie woreczków czy profesjonalizm lub jego brak u służb mundurowych

problem jest taki, że ludzie w głębokim poważaniu mają prawo, że sprawy takie jak przekraczanie prędkości, jazda bez uprawnień, jazda na gazie, czy posiadanie/palenie marihuany uznawane są przez wielu jako nic nie znaczące drobiazgi

problem jest potem gdy jeden z drugim przyłapany na takim występku ma z tym wielki problem – bo on się nie zgadza z takim prawem, bo przecież się nic nie stało, bo on chciał, bo musiał, bo cokolwiek

to niestety tak nie działa – dura lex, sed lex

każdy kto łamie prawo musi mieć świadomość możliwości poniesienia konsekwencji ..a bardzo często odnoszę wrażenie że ten przewód myślowy nie następuje

kolejny przykład pochodzi z miejscowości Chodel – sprawa jeszcze starsza, ale pamiętam ją bo prowadziłem na ten temat burzliwą dyskusję z Morrisonem – jednym z moich znajomych

„lepiej wypuścić jednego winnego niż skazać niewinnego” głosił Morrison

tyle że koleś nie zatrzymujący się do kontroli, do której został wezwany przez umundurowanych policjantów, nie zachowywał się jak ktoś niewinny ..oczywiście skala jego przewinienia była nieadekwatna do tego co nastąpiło ..ale wystarczyło się zatrzymać, albo najlepiej nie jechać bez prawka.. na rowerze pewnie też by dał radę – no ale tu się kłania w/w świadomość konsekwencji ..a na dodatek zbieg okoliczności doprowadził do fatalnego finału

odnoszę wrażenie, że koleś jadący bez prawa jazdy po pierwsze jest upośledzony społecznie bo nie widzi w tym nic złego, po drugie na widok policjantów zatrzymujących go do kontroli stwierdza, że ucieczka jest lepszym pomysłem, a na koniec ma pretensje, że poniósł konsekwencje swojego czynu ..podobnie jest z paleniem trawy – przecież to tylko dobra zabawa, przecież po tym się dobrze czuję, przecież.. przecież szkoda gadać.. tak bardzo jak popieram kwestię legalizacji marihuany tak samo bardzo jestem świadom, że dopóki nie zmieni się prawo przyłapany na paleniu pójdę pod sąd ..i może mię to wydawać niesprawiedliwe z punktu widzenia dostępności używek takich jak alkohol, ale to nie powoduje że mam immunitet

o przekraczaniu prędkości właściwie nie ma co pisać bo robią to właściwie wszyscy ..a ci którzy tego nie robią są w takiej mniejszości, że otrąbieni przez innych, zwyzywani od „zamulaczy”, nie wiedzą czy w końcu robią dobrze czy źle ..oczywiście po raz kolejny abstrahuje od zasadności niektórych ograniczeń, mówię o samym fakcie ich przestrzegania

wczoraj, kiedy PaKa podwoziła mnie do domu zapytała „to ile w końcu można jeździć po tym mieście ??”
„50 km/h” – odpowiedziałem
„no ale to się właściwie nie jedzie.. jak ja mam tak wolno jechać.. tu są dwa pasy to nic tylko but ..poza tym to by mnie wszyscy wyprzedzali” – skomentowała PaKa

paranoja i rozdwojenie jaźni – z jednej strony chrońcie mnie, dlaczego mnie nie chronicie a z drugiej „ja wiem lepiej”

..

P.S.

zbliżają się wybory.. w których tym razem (podobno) można wybrać inaczej niż zwykle.. więc może nie stawać okoniem z tym bluntem pod domem ale pójść zagłosować ..choć nowa władza (jakakolwiek by ona była) nie gwarantuje żadnych zmian w tej materii (mówię o marihuanie bo na zmianę prawa taką która umożliwia jeżdżenie bez prawka to bym na pewno nie liczył) ..w każdym razie tak się zmienia świat .. a nie mówieniem że „mnie to nie dotyczy”

Jedna uwaga do wpisu “plastic bag is not a toy

  1. Bo siedzi w nas taka dwoistość. Z jednej strony byśmy chcieli państwa prawa jak w Niemczech – o, albo Austrii. Ale sami np. do kodeksu drogowego stosujemy zasadę „kodeks zbiór zaleceń i sugestii, które moglibyśmy uwzględnić, gdyby nie było niczego innego ważniejszego do uwzględnienia”. Na jednym z forów ostatnio obserwowałem hejt jaki był wylewany na gościa, co cieszył się, bo policja po jego filmiku ukarała kierowcę. Bo nagrane przewinienie nie było „zagrażające życiu” czyli wysyłający to kabel/kapuś/ma iść się leczyć. No dobra, ale gdyby tak każdy kamerkowiec wysyłał choćby co mroczniejsze wyczyny husarii naszych szos, to może nagle pojawiłaby się „nieuchronność kary” za przewinienia? Może na drogach by było bezpieczniej? Tak źle, tak jeszcze gorzej.

Dodaj komentarz