..nic nie robię

podczas reaktywacji bloga przejrzałem stare wpisy ..w kilku z nich napisałem że treści tu zawarte są o wszystkim i o niczym ..że celem jest komentarz dnia codziennego i otaczającej mnie rzeczywistości ..i tak faktycznie jest

..ale w kilku wpisach napisałem też, że nie robiłem nic ciekawego..

i fakt – nie skakałem z bungee, nie zjeździłem świata, nie ukończyłem kursu pilotażu ani nie brałem udziału w misji humanitarnej w afryce..

..ale z różnych powodów osobistych zrobiłem małą retrospekcję i wychodzi na to że coś tam jednak robiłem ..choć zawsze wydawało mi się, że to wszystko nie było wystarczająco spektakularne

pisałem o łapaniu strzał ..ot takie sobie coś ..dopiero znajoma uświadomiła mi, że nie jest to takie całkiem normalne (pomijając już fakt normalnoci tego, że pozwalasz aby ktoś do ciebie strzelał z łuku) a raczej jest dosyć osobliwą umiejętnością

coś jeszcze ? choćby to, że wystąpiłem w filmie

..było to kilka (a może już nawet teraz kilkanaście) lat temu ..film jeszcze nie ujrzał srebrnego ekranu ale twórca odgraża się, że to w końcu nastąpi

mowa tu o Gwiazdach w Czerni tworzonych przez Staszka Mąderka

mój wkład w ten film oczywiście nijak się ma do prawdziwych gwiazd które tam wystąpiły, ale przez to że razem z ekipą Nagato robiliśmy za stuntmanów w scenie bijatyki, na planie spędziłem kilka dni gdzie poznałem Stacha i gdzie złapaliśmy kontakt utrzymywany do dziś

załapałem się nawet do trajlera ..na cała sekundę pewnie ..ale mogę powiedzieć, że jestem na ekranie obok takich gwiazd polskiego kina jak Michał Żebrowski, Kasia Bujakiewicz, Jolanta Fraszyńska i wielu innych

w samym filmie jestem w dosłownie w kilku scenach ale i tak, jak zresztą wszyscy, przeszedłem instruktaz tego jak sie w danej scenie przed kamerą zachowywać ..praca ze Stachem tak swoją drogą jest niesamowita – facet zaraża wszystkich swoją pasją i energią, dodatkowo jest to okraszone ogromną dawką humoru

Staszka bardzo cenie za jego działalność edukacyjną – prowadzi on wiele warsztatów i wykładów a jego prelekcja na Pyrkonie dla mojego syna i mnie jest wręcz pozycją obowiązkową

wiec takie niby nic a jednak coś – ciekawe doświadczenie które nie każdy miał okazje doznać

w kolejnych wpisach bedą kolejne „nibynice”

ps.

z planu filmowego wróciłem ze złamanym żebrem i oparzeniem na brzuchu od dymarki 😉

Dodaj komentarz