Leming the series Ep.3

ep.3 czyli karma is a bitch

Leming jak już wspomniałem był osobą teoretycznie wykształconą, no i skoro tak było miał bardzo wysokie poczucie własnej wartości ..do tego stopnia, że np. wchodząc do budynku nie uważał za stosowne powiedzieć ochroniarzowi „dzień dobry”

nasz ochroniarz to sympatyczny pan który przepracował całe życie przy składaniu akumulatorów, a obecnie w barwach jednej z firm ochroniarskich dorabia trochę grosza do emerytury

wszystko się zawsze da  z nim załatwić – wjazd na parking, czy przyjęcie paczki od kuriera gdy ten sie anonsuje po godzinach.. generalnie wystarczy być miłym, stojąc na papierosie przed budynkiem chwilkę pogadać o pogodzie czy o ogródku działkowym.. po prostu normalnie się zachowywać

no ale Leming był lepszy, bo przecież z wyższym wykształceniem, ochronie „dzień dobry” nie zwykł mówić

no ale ze fortuna kołem się toczy, to w trakcie tego toczenia może przejechać jednego czy drugiego i tak się też stało z Lemingiem – w końcu go od nas wywalili.. plecy czy nie był tak fatalny w tym co robił że musieli go wywalić.. koleś trochę szukał pracy, ale w zawodzie nic nie mógł znaleźć ..w końcu, przyciśnięty do muru przez rate kredytu, zatrudnił się w.. tak! w ochronie 🙂 teraz sam siedzi na obiekcie i pewnie tez mu takie buraki jak on „dzień dobry” nie mówią 😉

Jedna uwaga do wpisu “Leming the series Ep.3

  1. Z tymi ochroniarzami to ciekawa historia. W poprzedniej lokalizacji biura ochroniarzem był … były dyrektor banku w tym mieście. Dorabiał do emerytury. Warto było z nim rozmawiać. Zresztą nieraz czytałem historie o prezesach dużych firm, znających imiona dzieci/wnuków portierów. To chyba jest najważniejsze w tym całym bałaganie – zwrócenie uwagi na innego człowieka.

Dodaj komentarz