ladybug

[‚leɪdɪbʎg] n am. biedronka

Pani Kierownik potrzebowała przemieszczać się autem ..ja niestety też ..problem tkwił w tym że mieliśmy tę potrzebę w tym samym czasie, a drugi problem był taki że chcieliśmy się przemieścić w różne miejsca

..więc pożyczyłem od ciotki biedronkę

dokładnie to czerwonego matiza który właśnie z tym owadem mi się kojarzy

..trochę już się odzwyczaiłem od jeżdżenia „takim” samochodem ..w fordzie i astrze producenci dodali takie udogodnienia jak hamulce, zawieszenie, wspomaganie ..o takich fanaberiach jak systemy elektroniczne czy klimatyzacja to już nawet nie wspominam

pojeździłem tym autem 2 dni i wróciły wszystkie wspomnienia z czasów małego fiata, skody 105 i innych wynalazków którymi przemieszczałem się w młodości

fakt – człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego i potem ciężko jest zejść w standardach ..więc wsiadając do biedronki musiałem szybko się ogarnąć

silnik, a właściwie silniczek, jak na swoją nikczemna pojemność wkręca się na obroty i próbuje rozpędzić całą resztę konstrukcji.. nie wiem ile matiz ma koni..  chyba niewiele bo dwa pierwsze biegi rozkręcałem do odcięcia.. ale ok.. rozpędziłem się.. przede mną światła zmieniają się na czerwone ..zaczynam hamować ..robię szybki rachunek sumienia i adnotację że w tym aucie trzeba rozpoczynać hamowanie 3 razy wcześniej niż normalnie to robię.. ale nie jest źle – przecież jednak wyhamowałem.. zielone ..rozpędzam się ponownie.. staram się nie kręcić do odcięcia ..przejeżdżam przez torowisko ..w matizie nie ma ateistów i jestem już prawie pewien że zamontowane tu zawieszenie pochodzi w najlepszym wypadku z dorożki ..każdy kolejny zakręt mnie w tym utwierdza

no ale ok.. matiz to auto do miasta – tu się szybko nie jeździ, zakręty też się powinno brać spokojnie, a przed torami należy zwalniać.. więc nie powinno mnie to dziwić

nie wiem natomiast co kierowało inżynierami firmy Daewoo jak projektowali kierownicę ..rly ?? przecież ona jest tak cienka że kilka razy miałem wrażenie że gnie mi się w rękach ..trzeba zapomnieć o pewnym chwycie ..przynajmniej wtedy gdy się posada raczej spore dłonie ..rozumiem że ten twardy i szorstki plastik którym jest pokryta miał zwiększyć „przyczepność” ręki ale chyba ten pomysł też nie wypalił

..z drugiej jednak strony zabawnie mi się jeździło biedronką

ciągła walka z maszyną i wręcz rajdowe doznania przy nikczemnych prędkościach dawały sporo frajdy ..tu żaden system cię nie pilnuje – jesteś tylko ty i upośledzona biedronka ..i musisz ją „ujeździć”

także szacun dla użytkowników którzy zmagają się z tym cudem na co dzień, dla samej biedronki ukłon za przypomnienie mi lat młodzieńczych i odrobinę „walki” za kierownicą ..dobrze sobie przypomnieć jak się jeździ takim „raw” autem 😉

3 uwagi do wpisu “ladybug

  1. Takie normalne jeździdło, już z blachy od puszek (i to po coli a nie po Turystycznej), ale jeszcze bez skanowania siatkówki oka zamiast kluczyka i wspomagania wszystkiego.

Dodaj komentarz