Gwynbleidd

wiele osób w dniu dzisiejszym odpaliło na swoich komputerach i konsolach trzecią część Wiedźmina – Dziki Gon

popularność tej gry jest w pełni zasłużona – CD Projekt RED odwalił kawał naprawdę dobrej roboty więc trudno się dziwić że na tą premierą czekał – można powiedzieć – cały świat

..ale nie o grze tutaj będzie

bo zastanawiam się ilu graczy przeczytało książki Andrzeja Sapkowskiego dzięki którym Wiedźmin został przywołany na karty tych ksiąg właśnie, później na ekrany telewizorów i kin, no i w końcu na ekrany monitorów ..czy w ogóle wiedzieli przed zakupem gry czym był tytułowy Dziki Gon? ..serio – chciałbym przeprowadzić takie badania

jestem na tyle stary, że pamiętam pierwsze opowiadania Sapka w magazynie „Złoty Smok” (publikowane było też w kultowej wtedy „Fantastyce”) – „Coś się kończy, coś się zaczyna” ..opowiadanie po którego przeczytaniu naprawdę myślało się tylko o tym że to powinna być książka bo te kilka stron to stanowczo za mało

na szczęście Sapkowski zabrał się za pisanie i tak powstały zbiory opowiadań.. nie pamiętam dokładnie chronologii.. nie miałem zresztą tych pierwszych książek.. zacząłem od książki „Ostatnie życzenie” i „Miecz przeznaczenia” ..później były już książki z tak zwanej „Sagi Wiedźmińskiej” – „Krew elfów”, „Czas pogardy”, „Chrzest ognia”, „Wieża Jaskółki” i „Pani Jeziora” ..nie wiem ile te wszystkie książki mają razem stron ale każda była warta poświęconego jej czasu.. i to nie raz a wiele razy – do dziś jest to książka do której bardzo chętnie wracam, a niektóre fragmenty znam ..no może nie na pamięć, ale bardzo dobrze

wartka fabuła, niesamowity klimat, świetny język, dosadny humor ..i nawet momenty były

książka, która podoba się ludziom którzy na co dzień nie czytają fantasy

nie będę recenzował tu całej sagi – nie da się.. na pewno nie w jednym wpisie.. napisze tylko takie ogólne i troszkę oklepane słowa jak „fenomenalna”, „epicka”, „niesamowita”, „lektura obowiązkowa” ..brzmi to jak tył okładki jakiejś słabej książki która próbuje nadrabiać słaby środek dobrymi recenzjami ..Wiedźmina trzeba po prostu przeczytać ..dobry produkt nie potrzebuje zachwalania

..ale Wiedźmin wtedy był znany tylko w Polsce, Czechach i w Rosji bo bodajże do 2002 roku były to jedyne tłumaczenia książek Sapkowskiego na języki obce..

..no ale przychodzi rok 2007 – CD Projekt wydaje pierwszą część gry – robi to profesjonalnie i nie ogranicza się tylko do wersji polskojęzycznej

akurat były to czasy kiedy przesiadywałem na kanadyjskim serwerze Lineage 2 gdzie community było mocno międzynarodowe ..i nagle wszyscy zaczynają do mnie pisać „Savon u r from Poland, what is Witcher and who is Sapkowski?” ..muszę przyznać, że przede wszystkim byłem dumny, że to nasz rodzimy produkt ..z drugiej strony chciało mi się trochę śmiać, bo dla mnie to było takie oczywiste, takie normalne – przecież z Geraltem znamy się od tak dawna 😉

..i tak zaczęła się międzynarodowa kariera Wiedźmina na masową skalę ..chwała CD Projekt ..choć jest to po raz kolejny świadectwo naszych czasów – dobra książka jest wtedy jak się zrobi o niej dobry film lub grę

a propos filmu – celowo go pominąłem.. film i serial tak dokładnie.. powiem tylko tak – omijać.. omijać szerokim łukiem ..i nawet kijem nie dotykać.. nie oglądać nawet pod przymusem ..tak jest to aż tak złe

sam mógłbym pisać jak bardzo ale tego nie zrobię tylko pozwolę sobie odesłać do najlepszej recenzji jaką znalazłem

 

Dodaj komentarz