gdyby szary nie był biały

jakiś czas temu koleżanki w pracy z wypiekami na twarzach zaczytywały się w „50 twarzach Greya” ..zasadnicza część zachwycona szczebiotała jak dziewczynki w podstawówce ..że to takie fajne ..a ona to ..a on tamto ..ze tak super i w ogóle.. jedna stwierdziła nawet, po całym weekendzie spędzonym na czytaniu, że „tyle seksu to ona dawno nie miała” ..temat ostatnio wrócił bo pojawiła ekranizacja

..nie mogłem się nie zainteresować w takim razie lekturą – musiałem przeczytać, żeby móc sobie podyskutować

po kilkudziesięciu stronach pożałowałem decyzji, ale stwierdziłem że będę twardy w swoim postanowieniu.. pod koniec krwawiły mi oczy ..dawno takiej szmiry nie czytałem..

więc jak wygląda „50 twarzy greja” z punktu widzenia przeciętnego faceta ?? w skrócie to podłe romansidło w którym dwudziesto-kilku letni podlotek o psychice szesnastolatki poznaje mega bogatego gościa z mroczna tajemnicą – koleś jest zdeklarowanym wielbicielem BSDM.. obiecuje panience, że teraz będzie ją wprowadzał w tajniki swojego mrocznego świata, ale zamiast przywiązać gila ja piórkiem.. potem się zakochuje i przechodzą mu te wszystkie ciekawe pomysły na rzecz zdrowego, normalnego związku.. miłość wygrywa nad złem i wynaturzeniem.. YAY!!

najwyraźniej kobiety potrzebują wrócić w swojej psychice do czasów szalonego podrywu z zaznaczeniem że podrywa książę z bajki

pamiętam potem moje rozmowy z koleżankami na temat treści ..i te zachwyty – on jej kupił to.. on jej zapłacił tamto.. kurwa.. koleś był bogaty tak, że jak mu spadła stówa to mu się nie opłacało po nią schylać.. więc kupno samochodu czy zapłacenie za przelot i hotel było dla niego tyle warte co dla normalnego faceta różyczka.. jedna.. bez przybrania.. i to taka z przeceny

no ale najwyraźniej geneza tych pragnień nie leży tylko w kobietach – faceci szybciutko zapominają o spontaniczności, no bo skoro już złapali to polerują status quo.. choć moje drogie panie – to nie jest tylko nasza wina – to działa w dwie strony – wy tez musicie dać coś od siebie

no ale wiadomo – lepiej ponarzekać na swojego faceta i poczytać Greya

..bosz.. co to była za szmira.. naprawdę musiałem się zmuszać żeby przeczytać do końca.. i obiecałem sobie że już nie będę więcej robił takich eksperymentów

ze swojej strony tylko dodam, ze jakby Grey był o tym o czym mógłby być jak by był napisany dla facetów to okładka wyglądała by na przykład tak

000162

albo tak

000161

 

zdjęcia znalezione na http://spearshot.com/

..i naprawdę jakby było to trochę bardziej odważne, jakby faktycznie było by w tej książce odrobinę pikanterii to może po takiej lekturze w niejednej sypialni trochę by się ożywiło – takie eksperymenty nie są niczym złym a na pewno podkręcą trochę temperaturę w związku

zaznaczę, że z moimi koleżankami rozmawiam dosyć szczerze i w trakcie wymiany zdań, gdy powiedziałem, że przecież każdy chyba w sypialni był związany lub dostał klapsa, to się okazało, że niekoniecznie.. co tak naprawdę oznacza, że albo faktycznie niekoniecznie albo jest to cały czas zbyt wstydliwy temat, żeby nawet ze swoim partnerem go poruszyć.. masakra jakaś

choć oficjalnie tylko PaKa przyznała mi rację, że Grey był za mało szary i za bardzo biały, to i tak nieźle.. w nagrodę dałem jej do przeczytania „Pokolenie IKEA” i to już jej się bardziej podobało 😉

P.S.

..na film do kina nie pójdę bo żal mi kasy na bilet ..szczególnie, że opinie są raczej słabe ..i to nie tylko od facetów, którzy towarzyszyli swoim piękniejszym połówkom, ale również od kobiet ..nie wspominając już o ..a właściwie wspominając – te panie trafiły w sedno sprawy 😉

Dodaj komentarz