games vs. reality

Lubie od czasu do czasu pograć na kompie ..kiedyś za czasów licealnych to człowiek więcej grał i w więcej różnych gier.. teraz został tylko BF – najpierw 2 potem BC2, potem 3 a teraz 4

no ale temat – gry vs. rzeczywistość, czy nawet szkodliwość gier na wątłe młodzieńcze umysły to coś co porusza się przy każdej kolejnej strzelaninie w USA czy innych aktach przemocy w którą zamieszany jest dzieciak na którego komputerze znaleziono zainstalowane GTA 😉 osobiście uważam to za bzdurę – skoro ktoś nie rozróżnia gry od rzeczywistości, nie posiada systemu wartości (czyt. nie został mu taki wpojony w domu rodzinnym, szkole etc.) czy też nie ma świadomości konsekwencji swoich czynów jest upośledzony społecznie i gier jako takich obwiniać tu nie można.

no ale ja właściwie nie o tym – bardziej miało być czy z gier można czerpać umiejętności (teoretyczne oczywiście) które mogą się przydać w prawdziwym życiu

z pewnością jestem przygotowany do ewentualnej apokalipsy czy ataku zombie 😉 ale tak na serio to grając w różne gry typu RPG można znaleźć wiele różnych knyfów lub chociaż mogą one wyrobić nawyk przeszukiwania otoczenia i odnajdywania tam różnych przedmiotów które połączone w całość mogą się przydać.. wiem – brzmi to śmiesznie ale wielokrotnie zdarzało mi sie że trzeba było coś na szybko zamontować czy naprawić i najczęściej było to gdzieś na wyjeździe czy na innej działce i człowiek wchodził do szopy jakiejś czy garażu i dało się tam zawsze znaleźć jakąś śrubę czy gwoźdź, kawał rurki, linki, deskę, czy inna plastikową butelkę, czy blachę ..tak trochę MacGyver  style 😉

Jeszcze jedna rzecz mi się przydała – do momentu odbywania zasadniczej służby wojskowej nie strzelałem z broni długiej, tam też miałem pierwszy raz w rekach prawdziwego kałacha.. ale wiedziałem jak z niego celnie strzelać – na szczęście gry dosyć realnie oddają zachowanie poszczególnych broni – na tyle celnie ze w tak zwanej „jedynce” (5 strzałów na 100 m do tarczy z pierścieniami) miałem średnio 44 punkty a w „dwójce” (20 naboi w magazynku, strzelanie do 3 celów ukazujących się na 150, 200 i jeszcze raz 150 m) na 3 cele zdejmowałem 7 – pomagałem kolegom z torów obok 😉

Poza tym granie z innymi graczami on-line szkoli twoje myślenie strategiczne, musisz pomyśleć co zrobi ten drugi, skoro tu stało sie to, to czy ponownie podejdzie czy spróbuje flankowac, przewidzieć kolejny ruch przeciwnika.. jeszcze do gier on-line to pamiętam jak coś wyszło o graniu na kompie i koleżanka z roboty strasznie zaczęła mi jechać, że to strata czasu i w ogóle.. a tak sie składa że jest ona wielka fanką siatkówki i akurat leciały w tv jakieś rozgrywki – więc się jej pytam: ile czasu trwa mecz ? no tyli i tyle.. ok czyli ja tyle siedzę przed kompem, ty przed telewizorem.. tylko ja przynajmniej biorę czynny udział w rozgrywce na ekranie 😉

tak że wiadomo – to że grałeś w mirrors edge nie robi z ciebie parkurowca (nawet nie próbuj grubasku) to jednak można poznać mechanikę pewnych procesów czy działań

so YAY for video games 😉

Jedna uwaga do wpisu “games vs. reality

  1. Zapomniałeś o jeszcze ze jednym aspekcie – znajomości netowe, ze współgraczami w mulitplayera. Raz – spędza się miło czas trollując na komunikatorze. Dwa – zawsze się czegoś ciekawego człowiek dowie. Bo gracze netowi to przedsiębiorczy ludek, dużo w życiu potrafią zrobić byle zaoszczędzić godzinkę na granie. A gry jakoś tam wpływają na nasze zachowanie. Po ostrych nocnych sesjach FPSów wychodząc rano przed blok dziwnym trafem kątem oka lustrowałem dachy i starałem się trzymać blisko budynków – utrudniając robotę ewentualnemu snajperowi…

Dodaj komentarz