ferie czyli czy w Białce są korki?

ferie przeleciały jak z bicza strzelił.. no ale 2 tygodnie to nie wakacje

jednak jest to czas w którym już od kilku lat jeździmy rodzinnie na narty – tym razem znajomi namówili nas na Białkę Tatrzańską

opinie na temat tego miejsca miałem dosyć rozbieżne więc z pewnymi obawami się zgodziłem ..a jak to finalnie wyszło? nawet całkiem całkiem

więc od początku:
trasa do Białki jest super – może odcinek od Poznania do Wrocławia jakoś specjalnie nie powala ale też nie ma tragedii, szczególnie że obwodnica Rawicza jest już uruchomiona.. czekam aż zbudują wreszcie całą tą eSkę.. no ale to jeszcze trochę.. od Wrocławia przez Katowice do Krakowa leci się autostradą za niecałe 40 zł w jedną stronę ..końcówka Zakopianką na której, odpukać nie było korków

Białka, jak na miejscowość wypoczynkową przystało, obfituje w budy z badziweiem wszelkiego rodzaju, a napis pizzeria czy kebab na góralskiej chacie jakoś mi nie pasuje.. na szczęście gospodę z baranią polewką też można znaleźć ..a z pizzerii cieszyły sie dzieciaki które za lokalnymi przysmakami nie przepadają 😉 no dobra.. ale nie wymagajmy zbyt wiele – to w końcu biznesowa wczasówka, a nie skansen

góralskich chat oferujących noclegi jest tu od groma ..odnoszę wrażenie i chyba wiele się nie myślę, że każdy góral ma co najmniej jeden pokój w swojej chacie na wynajem ..my wybraliśmy nocleg „u Staśka” i był to bardzo trafiony wybór

chata może nie prezentowała się jakoś super rewelacyjnie, widać było że jest to dobudówka do dobudówki, pokoje były raczej mało foremnymi bryłami, a jak się leżało na łóżku to błędnik sygnalizował lekkie nachylenie podłogi, ale było czysto, łazienki były schludne, kaloryfery grzały i suszyły narciarskie ciuchy, a wykupione posiłki były przesmaczne ..no i cena była przyzwoita czyli 80zl/doba, a za młodego połowa tej kwoty

na przeciwko naszej chaty wypożyczalnia sprzętu gdzie ceny również umiarkowane, a dodatkowo dla pensjonariuszy od Staśka 20% zniżki – za 5 dni wypożyczonych nart i kijków zapłaciłem 80zl

dodatkowo w zasięgu jedno-papierosowego spaceru był sklep spożywczy z porządnym zaopatrzeniem zarówno w jedzenie jak i w płyny o różnej zawartości alkoholu

..a prawie pod samym domem był przystanek ski-busa

247

ski-busem dojeżdżamy do kolejnego punktu jakim jest clou tego wyjazdu czyli jeżdżenia na nartach

bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to, ze zarówno parking pod stokiem jak i rzeczony bus był za friko – znając polską przedsiębiorczość przede wszystkim darmowy parking mnie zaskoczył ..busikiem dojeżdżało się praktycznie pod wyciąg więc z domu wychodziło się już w butach narciarskich – nie było sensu zabierać normalnego obuwia ze sobą

..ale jak wiadomo nie ma nic za darmo więc bardzo szybko wyszło gdzie ukryły się opłaty – w ski-passach ..odczuwalnie droższych niż w Czechach gdzie nawet po dodaniu płatnego parkingu wychodziło taniej ..tutaj za karnet 3 z 5 (ważny na 5 dni, 3 dni jeżdżenia) dla 2 dorosłych i jednego dziecka zapłaciłem niecałe 800zl… no ale już trudno.. wszędzie kanapy, trasy po ok (często ponad) kilometr, większość niebieska (jestem początkującym narciarzem), szerokie zjazdy, generalnie sprawnie i sympatycznie

mapa_tras_bialka_tatrzańska

od rana przy pierwszych kanapach robi się trochę tłoczno, szczególnie że najmniejsza (3-osobowa) i chyba najwolniejsza kanapa zlokalizowana jest przy przystanku ski-busa, jednak po wjechaniu na górę (Kotelnica) jest już kilka tras do wyboru i kilka kanap więc jakoś się to rozkłada ..mi osobiście najbardziej pasował stok nr 8 przy kanapie nr VI – fajna, spokojna trasa na której bez problemu można sobie potrenować zjazdy

największy minus to brak przerwy technicznej i zratrakowania stoków w połowie dnia, bo popołudniami a właściwie wieczorami jeździło się już praktycznie tylko po muldach.. ja wiem że było trochę za ciepło i śnieg łatwiej się ubijał ..no ale tym bardziej powinno się stok „przeczesać” ..dla mnie, jak już wspomniałem narciarza początkującego, jeżdżącego na nartach 168 ciężko się jeździło po tych garbach i koleinach bo przy zakręcaniu często zahaczałem nartą o ubite górki.. trochę obniżało to frajdę z jazdy wieczornej

 

248

co do gastronomii na stoku to oczywiście jest i oczywiście działa prężnie – można wypić, zjeść i wszytko jest cieplutkie, smaczne i w ogóle ok tyle że tu po raz kolejny wychodzi nasza przedsiębiorczość – w Czechach na stoku praktycznie nie było różnicy pomiędzy frytkami czy napojem kupionym na stoku, a w knajpce w miasteczku.. tutaj przebitka znacząca – np. 0,5l cola kosztuje 7zl …może przesadzam ale jak dla mnie to trochę przegięte

reasumując – bardzo fajny wyjazd – pogoda dopisała, jak nie jeździliśmy na stoku to pojechaliśmy na termy do Bukowiny, jeździliśmy na oponach, lepiliśmy bałwana, pojechaliśmy na kulig i zrobiliśmy wycieczkę nad Morskie Oko więc miejscówka fajna nie tylko zimą – latem można spokojnie robić wypady na różne trasy piesze czy rowerowe

245

czy drogo? bez przesady.. czy tłoczno? też nie było źle.. jak dla mnie ok ..pewnie dlatego, że ferie są jednak rozłożone w czasie dla poszczególnych regionów Polski ..stanowczo gorzej pewnie wygląda to w długi weekend kiedy wszyscy zjadą sie w jednym moemncie

Dodaj komentarz