errr..budowlańcy

ekipy budowlane to kolejny temat rzeka i na temat różnych ekip podobno-budowlanych krążą wręcz legendy

przede wszystkim mówi sie tu o klasycznych małych ekipach typu majster, syn i kolega majstra którzy to potrafią spierdolić dosłownie wszystko i zwinąć się z budowy/remontu nie kończąc roboty i nie rozliczając się z zaliczek

zdarzają się oczywiście wyjątki – moja obecna ekipa która właśnie remontuje moje mieszkanie jest po prostu rewelacyjna –  sprawnie, fachowo, bez ściemy, w terminie i szef nie wziął ode mnie jeszcze ani jednej złotówki na jakiekolwiek materiały budowlane ..serio, mogę ta ekipę polecić każdemu w Poznaniu i okolicach

ale wracając do ekip różnej innej maści to moją ulubioną opowieścią jest chyba kumpel który znalazł takiego majstra z pomocnikiem co mu mieli płot wymurować.. i to nawet nie że cena czy coś – ekipa podobno robiła po okolicy więc ich ściągnął do siebie – przyszli, zaliczkę wzięli, płot wymurowali, ale krzywo, wiec kumpel im mówi żeby poprawili.. majster popatrzył chwile na kumpla i było widać w jego wzroku że w myślach obraza go na kilka pokoleń wstecz nie oszczędzając dalszej rodziny i zwierząt domowych, po czym obrócił sie w strunę pomocnika i powiedział: „młody zbieraj narzędzia i idziemy” ..i poszli ..kumpel plot sam poprawiał

kultowym tekstem wśród moich znajomych jest również puenta rozmowy matki mojego kumpla z budowlańcem – mieli remont łazienki, matka mojego kolegi – nobliwa pani – pyta majstra co i jak bedzie, majster odpowiada nawet fachowo i składnie, że tu będzie taka a taka płytka, że taki klej lepszy, że fuga to tak, że mniejszy krzyżyk, że coś tam.. dochodzi do pytania o jakąś dziurę juz nawet nie pamiętam do czego, więc matka kolegi pyta jak to będzie zabezpieczone? na co majster niszczac cały wizerunek kulturalnego fachowca odpowiada „tam sie, proszę pani, najebie silikonu”

w jednym z moich ulubionych seriali internetowych pojawił sie spin-off który pięknie pokazuje własnie takie ekipy..

nota bene „papier pińcetka i ściana jak szkło” bawi mnie za każdym razem

..ale ok.. zostawmy te małe ekipy już w spokoju.. weźmy sobie teraz duże firmy budowlane – duża firma, duże projekty, duża kasa, duży profesjonalizm ..przynajmniej na reklamie

biorę akurat udział w projekcie gdzie jedna z większych firm budowlanych w Polsce buduje budynek biurowy i to co ta firma próbuje wcisnąć klientowi końcowemu to jest jakas masakra po prostu..

zajmuje się tylko wycinkiem całości ale wiem od reszty współpracowników, ze mój wycinek oddaje obraz całości

trzeba tu też zaznaczyć, że kwota za budynek jest ustalona z góry i jakiekolwiek oszczędności mają wpływ tylko i wyłącznie na zysk firmy budowlanej ..więc sie zaczęło – zamienniki, materiały równoważne, ekspertyzy udowadniające że 0,9 to przecież to samo co 1,3, że cytuje „po co klientowi aż taka technologia”, spotkania, notatki, protokoły, wymiana pism i grożenie prawnikami ..tak w ogóle to firmy budowlane składają sie z zarządu i prawników – budowlańców mają na zlecenie

w każdym razie rok już udowadniam ze nie jestem wielbłądem, a dokładnie że to co było w projekcie nie jest.. bo mimo tego, ze to firma powinna mi udowodnić, ze materiał jest równoważny, to i tak kończy się to tak że to ja udowadniam że nie jest ..ponad rok właściwie ..ale jest nieźle – jak na razie przewalczyłem wszystko, a zastosowane zamienniki są jedynie zmianami generacyjnymi (model A już nie jest produkowany, montuje się model B – następce modelu A)

efekt skali działa niestety zawsze – nawet w przypadku ekip budowlanych – duża ekipa to duży problem

Dodaj komentarz