biegiem na zwolnienie

oglądałem wczoraj rano TVN24 ..wiem.. nie powinienem.. za każdym razem kiedy się zapomnę i włączę te gadające głowy to właściwie wkurw murowany

no ale skoro już widziałem i wkurwa zaliczyłem to oczywiście z tego wszystkiego temat na wpis się w głowie pojawił bo razem z chytrym Kuźniarem z TVNu przy stole siedziała pani minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, a tematem były oceny z wychowania fizycznego w szkołach

pani minister stwierdziła, że dzieci zniechęcone są do ćwiczeń na WFie bo są tam oceniane, a przecież każdy jest fizycznie różny więc źle się to odbija na nim, że mu nie wychodzi i dostaje złe oceny więc się do WFu zniechęca.. zaniemówiłem jak usłyszałem taką bzdurę.. naprawdę przez głowę przelał mi się potok myśli bardzo niepochlebnych na temat pani minister jak i pytanie czy ona kiedykolwiek ćwiczyła na WFie w szkole podstawowej czy średniej..

ale jeszcze zostanę przy tej, nie mam pojęcia czym popartej, teorii o niechęci akurat do WFu ze względu na oceny – wynikało z niej bowiem że WF jest problematyczny jeszcze dlatego, że dobrym uczniom (tu w rozumieniu chuderlawych kujonów) te nieszczęsne zajęcia obniżają średnią.. ..właściwie powinienem kliknąć cały rząd kropek bo po raz kolejny mnie zatkało

dlatego też oceny z WFu będą w najlepszym wypadku opisowe i nie liczone do średniej

ciekawe że podobnej zależności pani minister nie zauważyła w przypadku fizyki czy historii ..przecież temu dobremu z WFu i dajmy na to matmy i fizyki taka historia to sól w oku.. nie zapamiętuje dat, z nazwiskami królów ma problem, pamięta co kto z kim ale tylko mniej więcej kiedy ..więc ta historia średnią obniża..

WF – przedmiot jak każdy inny – zaliczyć trzeba.. jak jesteś chuderlawa guła no to trudno.. może tabelki z normami powinny być dostosowane tak żeby ten słabszy na pewno tego dst dostał (czy jakie tam są teraz oceny) ale ma się tak samo przykładać jak do sprawdzianu z matmy – skoro miał czas liczyć słupki przed sprawdzianem to i fikołki może poćwiczyć przed zaliczeniem na WFie

prawda jest niestety taka, że dzieciaki nie ćwiczą na WFie bo im się najzwyczajniej NIE CHCE ..bo się spocą, bo poczochrają, bo jutro będą nóżki boleć ..nosz kurwa mać .. to nie ma nic wspólnego ze zniechęceniem – to po prostu lenistwo

ja nie wiem.. nie rozumiem.. sam z WFu jakimś orłem nie byłem – w piłę grałem średnio, nie biegałem najszybciej ..skok w dal i jakieś tam wymyki i fikołki ratowały ocenę końcową ..no i wejście po linie w strażackim czasie ..ale to samo mogę powiedzieć o matmie – geometrie przestrzenna liczyłem z przysłowiowym jednym palcem zajętym inną czynnością seksualną a funkcje były moją zmorą .. czy to spowodowało że przestałem chodzić na matematykę ?? no nie

więc droga pani minister – nie ma co wymyślać i przesadnie się litować nad dzieciakami które mają to po prostu gdzieś

jedyne co dobrze było by uwzględnić to żeby lekcja WFu była lekcją ostatnią w danym dniu – tak żeby spocony uczeń nie musiał siedzieć śmierdzący na lekcji bo faktycznie może się czuć niekomfortowo

4 uwagi do wpisu “biegiem na zwolnienie

  1. Słuchałem w radiowej „trójce” wypowiedzi WFistów. Jeden z pierwszych podsumował jej aktualną wiedzę, bo od wielu lat prawidłowo na fikołki mówi się „przewroty w przód/tył”. Dwa – oceny opisowe, znowu jakaś paranoja, od dawna (ponoć) nauczyciele oceniają postępy ucznia czy też jego rozwój a nie tabelkowe wymogi. Czyli tradycyjnie nauczyciel nie będzie od uczenia ale od pisania wypracowań nt. ucznia. Standard w polskich szkołach. Dla mnie akurat lekcje WFu w podstawówce były koszmarem, bo 36 osób na 1/2 sali to było coś (i 38 na drugiej połówce) Póki „harataliśmy w gałę” na betonowym boisku było OK. Ale wszystkie testy biegowe/elementy techniczne gier zespołowych to był horror, bo nikt niczego nas nie uczył przecież bo i jak? W LO to już był luksus.
    Najśmieszniejsze w tym jest to, że spora część szkół posiada zaplecze sanitarne (prysznice przy salach WF) ale w związku z samymi obiektywnymi trudnościami się tego nie używa. Albo przerabia się to na szatnie dla pierwszaków – ten przykład znam z pierwszej ręki.

    1. z tymi prysznicami to w ogóle jest paranoja bo co z tego że są jak przerwa trwa 5 minut ..wychodzisz z sali WF równo z dzwonkiem, wpadasz do szatni, zrzucasz ciuchy, powiedzmy ze ręcznik itp masz juz przygotowany, szybki prysznic – spłukać, namydlić, spłukać ..żadnego szczęśliwego zakończenia tylko od razu do szatni wycierając się do sucha w biegu, ciuchy na siebie i dawaj na następną lekcję ..paranoja trochę więc temat WF w środku lekcji jakby nie ma sensu

      1. W środku jak w środku. WF standardowo ustawia się na końcu lub na początku, po to aby ci którzy są z rozmaitych powodów zwalniani, nie musieli „okienkować”. I co mają teraz powiedzieć ci ćwiczący, po takim porannym WF-ie, w majowy ciepły dzień, z perspektywą kilku godzin w klasie?
        Ale zaraz…
        Chwila, kurwa, moment! Czy ja, Ty, w zasadzie wszyscy którzy tu wchodzą, nie przerabialiśmy tego samego?
        Czy nie chodziliśmy na poranne WF-y, a później nie siedzieliśmy w szkole iks godzin, biegając do tego na przerwach?
        Prysznice niby były, ale nikt z nich nie korzystał – szkoda nam było czasu.
        Może byśmy tak, jako zbiorowość, przestać się do cholery rozczulać nad dzisiejszymi kilku- i kilkunastolatkami, bo odnoszę wrażenie, że w kategorii: „trzymanie pod kloszem” zaczynamy wybijać się na cholernego, światowego lidera.
        Nic się smarkaczom nie stanie, jeśli pobiegają, pograją i poćwiczą.
        Nic się smarkaczom nie stanie, jeśli będą za to oceniani. Gdzie do cholery jest napisane, że rozwój umysłowy należy stawiać trzy półki wyżej niż kulturę fizyczną? Czym się do kurwy nędzy pasjonują ci wszyscy biurowi intelektualiści? Ach, czyż nie piłką nożną, boksem, a może innym Kubicą czy Stochem. W kinach Niezniszczalni i John Wick na konsolach FIFA, GTA i CoD. Demonicznie intelektualna rozrywka.
        Nic się wreszcie wreszcie nie stanie, jeśli zaraz po zajęciach nie wezmą sterylnej kąpieli z antybakteryjnym kurwa mydłem.

        Kopernik wstrzymaj Ziemię, ja wysiadam.

  2. … SIEDEM! (to do capchy bo już miałem kalkulator wyciągać).
    Się uczepiliście tych pryszniców z uporem godnym uczenia ortografii prezydenta 😉 Jakoś nigdy nie pamiętam, żebym jako dzieciak cierpiał dyskomfort z powodu bycia upajtolonym w jakimś lokalnym błotku czy spoconym w szkole.
    Dla mnie ważne jest meritum sprawy, poruszone przez savona. A właściwie to co pani minister sądzi czy uważa. Bo dzieciaki sobie świetnie w grupie na WFie radzą, są pełne energii i czasem tylko trzeba przypilnować je, żeby nie właziły na sufit albo żeby się nie pozabijały. Natomiast pani minister coś tam myśli i zrobi wszystko żeby nagiąć rzeczywistość do swoich spostrzeżeń, bo raczej nie dla obiektywnych faktów. Bo ona zakłada, że WFiści mózgów nie posiadają i bardzo chcą mieć w klasie 30 uczniów totalnie nienawidzących przedmiotu.
    Dwa to nadopiekuńczy rodzice, to oni uważają, że spocone dziecko umrze a niedomyte jest jak iracka broń chemiczna.
    No i inna zupełnie rzecz jak dziecku dać kopa w kierunku aktywności ruchowej, żeby dało się je odciąć od konsoli czy innego tabletu.

Dodaj komentarz