bieganie rzecz święta

ahhhh… biegacze

bieganie od dwóch czy trzech lat przeżywa swój renesans ..najwyraźniej sprzedało się już wystarczająco dużo rowerów, kasków, spandeksowych kombinezonów.. każdy ma już lampkę, bidon, uchwyt na komórkę ..no i przemysł sportowy ze sprzedaży przebitych opon najwyraźniej wyżyć nie da rady więc teraz biegamy

biegamy.. buty się ścierają, skarpetki przecierają, przydrożne psy gryzą bidony i najwyraźniej więcej można tu sprzedać

tak że TAK! teraz biegamy..

..znaczy oni biegają bo ja nie biegam.. nie lubię i zmuszać się nie będę bo mam taką życiową zasadę że nie robię tego czego nie lubię

oczywiście każdy zapytany biegacz będzie mówił o tym jakie to bieganie jest zdrowe i normalnie dzięki temu jest najzdrowszym człowiekiem na świecie.. inne formy ruchu nie dorastają do pięt bieganiu

no i dystanse.. 5km ..10km ..ja przebiegłem a ty nie-e ..a w jakim czasie-e ? ..a w chujo-owym..

ja pierdziele..

no i maratony.. daj bóg jak są gdzieś po lesie.. albo po polu jakimś.. ale lepiej – zróbmy co najmniej raz na dwa-trzy tygodnie maraton, triatlon i kurwa biathlon i decathlon w środku miasta

..i tylko spróbuj wyrazić dezaprobatę że banda dyszących i przepoconych ludzi blokuje główne ulice w mieście to się dowiesz o sobie że na pewno chciałeś jechać do galerii handlowej (wiadomo, skoro nie biega to pewnie cebulowy tłuścioch z galerii) i że masz iść na spacer do lasu.. szkoda tylko że mieszkasz w centrum i nie możesz nigdzie pojechać bo maraton..

biegaczom się należy i koniec.. zasada że wszystko jest tak dobre jak mało przeszkadza innym najwyraźniej tutaj nie obowiązuje

..a i tak zawsze wygrywają kenijczycy wiec ja się pytam po co ??

bo chcę przebiec maraton !!

super – już za ok 750 złotych lecisz do Aten, a stamtąd biegniesz do miasta Marathon – ja wiem że w złą stronę no ale maraton prawdziwy grecki oryginalny.. a tak serio to wyznacz sobie trasę na dystansie 42,195 km i prosze bardzo

bo chcę pobić swoją życiówkę z ostatniego maratonu !!

jeszcze lepiej – patrz na punkt powyżej i powtarzaj do skutku

..a na koniec moje ulubione

bo mogę !!

możesz też wynaleźć lekarstwo na raka ale tego nie robisz..

krótko mówiąc – biegacze !! trochę pokory – nie jesteście pępkiem świata

38 uwag do wpisu “bieganie rzecz święta

  1. Czekałem, po prostu czekałem kiedy coś takiego napiszesz 🙂 I zaczynam czuć się winny, że w maju znowu Wam kawałek Poznania zablokujemy na Wings for Life 😛 Najgorsze w tym jest to, że wg wszelkich przewidywań boomu na bieganie _jeszcze_ u nas nie ma. Będzie dopiero. Więc…
    A, bieganie wcale i niekoniecznie takie zdrowe jest. Ja osobiście wcale do niego nie przekonuję. I poci się człowiek, i dyszy… Czasem nawet wywraca… Prać te przepocone ciuchy potem trzeba.
    No i z Kenijczykami to też jest jakieś ufo, cholera wie czemu wciąż w regulaminach nie ma ograniczeń dla „swojaków”. Pojawiają się za to nagrody dla „najlepszego mieszkańca miasta” itd, itp 😉

    1. jakby człowiek był przystosowany do biegania to by go to nie męczyło.. a męczy ..tak samo jest z praca 😉
      a co do kenijczyków to też uważam że powinien być zakaz wprowadzania ale wiesz.. wtedy by było że rasistowska impreza ..może jedynie bieg ONRu jakiś biały wygrywa 😉

      1. Żelaza też nie powinno się podnosić a tym bardziej nim machać na siłce. Się człowiek poci i męczy 😉 A z Kenię i Ukrainę wystarczy postraszyć testami dopingowymi na mecie (i nie wiem czy to w Poznaniu nie było). Nagle dziwnym trafem Polacy na podium stoją 😉

  2. Kij tam obok biegaczy, ja to tych pielgrzymek nie mogę znieść… Miasta blokują, wsie blokują, krajowe blokują… A kiedy próbujesz wyprzedzić pielgrzymkę przy 100 km/h to przyspieszają nie wiedzieć dla czego… Co mają powiedzieć mieszkańcy Częstochowy?

    1. A tu strzał w dziesiątkę. Mieszkam w miasteczku z bazyliką mniejszą (nie wiem, może za mało ją podlewali i nie dorosła do dużej). Dwa razy w roku ciągną pielgrzymki do miasta. Drogi wąskie. Ani ominąć, ani przeskoczyć, objazdów brak. Trupów póki co nie było, póki co.

      1. skoro sie licytujemy to prosze bardzo – ja mialem obchody chrztu polski.. i jezeli nie zabrales samochodu z terenu wyskazanego na tydzien przed obchodami to go zabierali.. jak byles np na 2-3 tygodniowych wakacjach to po powrocie dowiadujesz sie że miast ukradło ci samochód..nie wiem czy mozna bylo wymyslec cos bardziej popapranego

  3. Hehe, no wiedziałam że się w końcu wkurwisz 😀 Ja uwielbiam wszystkich ludzi mających pasję a jesli jest nią sport który jest dla mnie trudny- jest wyzwaniem to ich podziwiam! Ja nienawidziłam biegać, 2 lata mi zajęło żeby sie zarazić. A biegi uliczne-trzeba wziąć udział żeby wiedzieć że to chodzi o atmosferę! Ty nic nie mów-bo ja kiedyś mówiłam że to nie ma mowy i już bo nie lubię, a wyszło jak wyszło 😉

    1. to nie chodzi o to ze nie podziwiam – podziwiam każdego zaangażowanego hobbystę ..czy będzie to bieganie czy sklejanie modeli ..ale maratony to taka troche manifestacja ..a manifestacje mnie denerwują po prostu – patrzcie ! biegam ! ..a biegaj ty sobie i życze ci jak najlepiej.. tylko jakbym ja biegał ci wokół domu i blokował normalną możliwość przemieszczania się to by nie było fajnie.. większość biegaczy ma to po prostu w dupie

      1. Bez przesady. Maratony w Wwie są dwa na rok. Trwają kilka godzin. Nie pojmuję, o co to wszechobecne oburzenie. Poza tym jeszcze jedna sprawa – znaleźć 42km trasy, która nie będzie pętlą powtarzana 10 razy to tez sztuka. A podejście „patrzę, biegam” to raczej te krótsze dystanse. Nikt przytomny nie porwie się na maraton po to, by manifestować, jak to on sobie umie i może pobiegać, paraliżując miasto. Wnerwia mnie na maksa ta dyskusja o blokowaniu ulic, no serio…

  4. Sądzę, że sporą część tych uwag, po części słusznych należy kierować nie tyle do biegaczy, co do organizatorów biegów. Prawdą jest, że wiekszość polskich miast ma słabo zorganizowaną komunikację, niezbyt rozwiniętą sieć dróg i nie przemyślany czasem sposób prowadzenia ruchu samochodowego, rowerowego czy pieszego. W Europie można zobaczyć, jak maratony wcale nie paraliżują dużych miast…. ale one oczywiście mają metro… i nie tylko.
    Organizatorzy naprawdę mogą zrobić dużo, aby uczynić bieg jak najmniej uciążliwym dla mieszkańców. Jako biegacz mogę Ci obiecać, że wolałbym biegać w pieknych okolicznościach przyrody, niż po różnych, czasem średniej urody miastach. Ale czemu biegów takich jest tak mało ? Oczywiście przez koszty i mniejsze zainteresowanie sponsorów, bo raczej nie uczestników.
    Pewnie nie jestem do końca obiektywny, ale myślę, że biegacze wyrządzają społeczeństwu stosunkowo małą szkodę 🙂 nie produkujemy spalin ani dużej ilości odpadów, a za to że kupując biegowe akcesoria napędzamy koniunkturę na rynku też trudno nas winić. Ostateczenie wydajemy swoje pieniądze, nie wspiera tego państwo, więc dużej patologii w tym nie widzę. Jako ojciec nastoletniego dziecka daje wiele, bo to biegało, zamiast siedzieć przy tablecie, smartfonie, komputerze czy innym rodzaju ekranu LCD. Cieszę się więc, że moda na sport, nie tylko biegowy się rozwija. A to, że ktoś będzie niezadowolony, to już taka nasza narodowa cecha.
    Nie zmienia to jednak faktu, że sam widzę jak czasem organizatorzy, którzy często raczkują w organizacji imprez przez swoje błędy powodują zupełnie niepotrzebną frustrację mieszkańców miast. Na szczęście więkoszość z nich przyjmuje nas jednak ciepło 🙂 być może do czasu 🙂

  5. Lubisz gry komputerowe i tym podobne? To teraz wyobraź sobie, że dla biegacza bieg to jest taka gra, którą uwielbia. Każda życiówka, każdy zwiększony dystans, każdy kolejny bieg, to wejście na kolejny poziom. To są te same emocje. Zapalony gracz i zapalony biegacz są bardzo podobni.
    Grasz sam, czy łączysz się przez internet z innymi? Jeśli się łączysz to po co? Bo razem jest ciekawiej? Bo są większe emocje? Bo można nawiązać ciekawe znajomości? Bo łączy Was coś co uwielbiacie robić. Bo razem wchodzicie na kolejny poziom, mimo że ze sobą rywalizujecie?
    Nie znam się na grach, tylko domyślam się jaką radość odczuwa gracz, gdy siada do konsoli. A ja podobną odczuwam zakładając buty do biegania. A teraz zapisałam się na pierwszy w moim życiu bieg uliczny, bo chcę poczuć emocje, które temu towarzyszą. Ogromne emocje. Bieganie od niedawna mnie jara, ale to nie znaczy, że musi jarać wszystkich. Z tego co zaobserwowałam, prawdziwi biegacze z pasją nie uważają się za pępek świata i mają w sobie bardzo dużo pokory. I to nie jest wina biegaczy, że biegi są organizowane w centrum miasta.

    1. jeszcze raz bo widze ze wszyscy skaczą na emocjach – ja wam ludzie nie zabraniam biegać ..wy sobie biegajcie i róbcie życiówki.. chwała wam za to 🙂 chodzi mi o to i cały czas to podkreślam żebyście pomyśleli o innych ..uprawiałem wiele sportów (nie tylko e-sportów) i nigdy to nie powodowało żeby ktoś miał z tego powodu utrudnione życie ..ot tyle
      ..a to że biegi są organizowane w miastach i to nie wina biegaczy .. jasne – dopuki nie biegaja pod twoim domem to cie to nie obchodzi.. a jakby biegali pod twoim ? po którym biegu stracisz cierpliwość ? zreszta biegi w miastach nie sa robione dlatego zeby biegaczom bylo lepiej tylko sponsorom itp.. ale to biegacze podejmuja ostateczna decyzje czy pojda pobiegac komus pod domem czy nie

      1. Ja z natury cierpliwa jestem, pod moim domem mogą sobie biegać, chętnie pokibicuję. 🙂 Ale próbuję też zrozumieć Ciebie. Zastanawiam się jak często masz te biegi pod domem, że aż tak Cię to irytuje. Raz w tygodniu, miesiącu, raz na kwartał? Poza tym skoro mieszkasz w centrum miasta, to musisz się liczyć z różnymi atrakcjami. Ja mieszkam na wsi, wsi spokojnej. Jednak w sezonie do mojej spokojnej wsi zjeżdżają się letnicy, spokojna droga zamienia się w drogę szybkiego ruchu. Na pobliskich działkach odbywają się weekendowe imprezy. Też mnie to denerwuje. Mam się domagać zakazu wjazdu na działki? Bo ludziom się zachciało na łono natury i w dodatku po to żeby poimprezować. A może to akurat Ty jedziesz, bo tu ktoś organizuje grilla na działce. Nie pojedziesz wiedząc, że to utrudni życie mieszkańcom? No nie sądzę.
        Ja więc jadę na bieg, bo ktoś go organizuje akurat w tym miejscu, nie innym.
        To organizatorzy i włodarze decydują o tym gdzie się bieg odbędzie. No i oczywiście sponsorzy. Biegacze idą tylko zrobić swoje, powalczyć ze sobą, dostać medal i mieć z tego radość i satysfakcję.
        Żeby mieć święty spokój musiałbyś się przeprowadzić na jakieś pustkowie, a i tam jest ryzyko, że po Twoim niebie będą latały odrzutowce, zakłócając Twoję ciszę. Takie życie.

        1. skoro idziemy juz w taka przesade ze skoro przeszkadzaja mi maratony to znaczy ze samoloty na niebie tez to rownie dobrze moge powiedziec ze tak samo jak biegacze na maratonach usprawiedliwiali sie zolnierze SS podczas II wojny – to nie my organizowalismy ten wyjazd 😉 ..ale wracajac na ziemie – widzisz ja staram sie prowadzic takie zycie zeby innym nie przeszkadzac wiec nie – nie jestem tym letnikiem ktory robi zbedny halas, a nawet jesli zdarzy mi sie przesadzic to upomniany przeprosze i sie uspokoje.. bo wyznaje zasade zeby traktowac innych tak jak sam chcialbys byc traktowany ..tylko tyle ..mozna byc wyrozumialym ale kazda wyrozumialosc ma swoje granice ..po prostu pytam – czy biegacze MUSZA biegac w miescie maraton ? Bookworm biega swoj w lesie i tez daje rade..

          1. To o samolotach nie było przesadą. U mnie co jakiś czas odrzutowce robią sobie zabawę zwaną pewnie ćwiczeniami, huk jest taki, że przesłuchać nie można, a małe dzieci się boją. I co mam wywiesić transparent – panie pilocie nie lataj nad moim domem bo mi przeszkadzasz?
            Ja też staram się innym nie przeszkadzać. Ale zawsze się znajdzie ktoś komu jednak w czymś przeszkadzać bedę. Bo jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził.
            Biegam sobie po lesie. Dlaczego biegam? Bo sprawia mi to ogromną przyjemność. Ty masz zasadę, że jak czegoś nie lubisz robić to nie robisz, ja mam taką, że jak coś lubię robić to robię! I dlatego biegam. A w najbliższym czasie pobiegnę po mieście. Bo chcę się sprawdzić a mój bieg organizowany jest właśnie w mieście.
            A idąc tropem Twojego myślenia, to przeszkadzają mi kierowcy. Przepraszam bardzo, ale dlaczego pieprzeni kierowcy muszą jeździć swoimi autami pod moim domem? Niech sobie jeżdżą po miastach! Przyjeżdżają na wieś i myślą, że są pępkiem świata, bo mają wypasiony samochód i tym pierdolonym samochodem mogą sobie jeżdzic po cudzych kotach! A dokładniej po moim!
            Sorry, ale dziś akurat skaczę na emocjach.

          2. tylko że drogi SĄ dla samochodów a lotnisko dla samolotów.. to trochę tak jak w podpoznańskich Krzesinach ludzie kupili mieszkania w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska a teraz im za głośno jak F-ki latają.. właściwie ja na tej samej zasadzie nie powinienem się dziwić że w mieście organizują maratony.. i może nawet się nie dziwie ..miałem jednak nadzieję że biegacze są zdolni do postawieniu się na miejscu osoby którym moga swoim bieganiem przeszkadzac.. ale widze ze zgodnie z tytułem – bieganie rzecz święta ..i krytykować nie wolno ..szczególnie że większość biega bez maratonu – po parkach, po lasach ..miejscach do biegania ..i wtedy jest ok.. i jakby ktoś nagle im utrudniał bieganie w takich miejscach sytuacja by się odwróciła i larum by podnieśli.. ot tyle

          3. Drogi są dla samochodów, ale na terenie zabudowanym obowiązuje ograniczenie prędkości. Dziś jakiś palant przekraczając znacznie prędkość rozjechał mojego kota. Ok. Kot nie powinien łazić po ulicy. Ale jutro na tą ulicę wyskoczy dziecko. I co wtedy? I nie mieszkam przy lotnisku. Takie akcje z samolotami mam co jakiś czas. Tak jak Ty co jakiś czas masz maratony i inne biegi. Bo dalej nie wiem z jaką częstotliwością Ci przeszkadzają,że aż tak to Cię wkurza. A tak naprawdę to co Cię irytuje najbardziej? Sami biegacze? Przecież biegają po cichu, no może jeden z drugim trochę sapie,ale chyba nie aż tak żebyś słyszał. 🙂 Kibice? Bo są głośno? Organizatorzy? Bo zablokowali ulice? Czy po prostu wkurzasz się dla zasady. Bo nie lubisz biegaczy. Krytykować nie wolno? Wolno, zwłaszcza, że jesteśmy na Twoim blogu i Ty tu rządzisz. No i skrytykowałeś. A ja jako świeżo upieczona biegaczka poczułam się wezwana do odpowiedzi i sobie dyskutujemy. 🙂 No i bardzo staram się Ciebie zrozumieć, do tego stopnia, że jak się dowiem w jakim mieście mieszkasz, to się tam na żaden bieg nie zapiszę. 🙂 No chyba, że mieszkasz w Poznaniu, jeśli tak to przykro mi, nie mogę Ci tego obiecać. 🙂

          4. to ze kierowcy nie powinni przekraczac predkosci ale maja to w glebokim powazaniu to osobny problem..
            ale wrocmy do genezy problemu – wkurzaja mnie biegacze ktorzy nie potrafia zrozumiec ze ich maraton moze byc uciazliwy dla niebiegajacych.. nawet jak to jest jeden maraton w miesiacu.. nawet jakby byl jeden w roku.. chodzi o sama postawe a nie o bieganie..
            a co do obietnic to w takim razie nie mozesz mi nic obiecac 😉
            ..a krytyka – no wlasnie dla takich dyskusji powstal ten post 😉

          5. mam taką teorię. Takie narzekanie jest bez sensu.
            Maraton Ci utrudnił życie? Uważasz że wszystko co robisz/robiłeś nie utrudniało życia innym? Uważasz że Ty tak nie robisz?
            Warto tutaj spojrzeć na czynności nawet codziennego dnia.
            Podejrzewam że jesteś kierowcą. Nie uwierzę w to że nigdy nie zaparkowałeś na chodniku, lub nawet na połowie, dwoma kołami. A chodnik jest przecież dla pieszych! Już mniejsza o zwykłych pieszych ale dla osób z wózkiem czy niepełnosprawnych może to być problem.
            I tutaj Cię trochę obronię bo mogło być to nieświadomie.
            Ale warto zwrócić uwagę na to że na całym wielkim globie zawsze znajdzie się taka osoba której możesz „dokuczyć”.
            I weź każdą teraz przepraszaj.
            Albo może trzeba było by się przestać panoszyć swoim samochodem?

            Podałem ten błahy przykład dla kontrastu(bo maraton i lotnisko to duże sprawy) oraz przyjąłem pewne założenie co do Ciebie.
            Ale kurde, czy Ty na prawdę jesteś bez skazy i masz prawo pierwszy rzucić kamień? No i może jeszcze rzucać kolejne w przypadku kiedy znowu Ci ktoś utrudni życie?
            Ja osobiście do takiego maratonu nic nie mam. Bo ja mógłbym mieć utrudnione życie, ale jednocześnie nawet nieświadomie mogę utrudnić życie komuś innemu. Ten ktoś komuś następnemu a ostatecznie krąg może się zamknąć. Reakcja łańcuchowa. Na co się tu denerwować i oburzać. Takie życie.

          6. czyli że co ? że tylko jak byłbym świętym nieskalanym to wolno mi zwrócić komuś uwagę ? ..i serio to jest linia obrony: „no to co że wkurzamy ale ty wkurzasz innych i pewnie bardziej” ? to trochę przyznanie że moja teza jest prawdziwa

          7. haha Ja wkurzam innych i to bardzo. Nawet sobie nie wyobrażasz. Ale równocześnie nie uważam że ktoś inny ma być pode mną.
            A ja jeszcze powtórzę – takie narzekanie jest bez sensu.
            Oczywiście maratończycy biegają bo mogą. I tak samo ja jak i Ty możemy narzekać bo możemy.
            A co by to było gdyby nam ktoś odebrał tą możliwość??!!!
            W centrum miasta czasami gdyby nie kawałek chodnika, to nie miał bym gdzie zaparkować. A tak to mogę. Ktoś będzie zły ale inny kierowca zrozumie.
            A Ty? Ty jesteś zły, nieusatysfakcjonowany. Brakuje po prostu zrozumienia dla innych ludzi. Biegacze akurat biegają. Piloci prawdopodobnie wykonują swoją pracę. Ja parkuje na chodniku bo jestem już spóźniony na spotkanie.
            Także proponuje zastosować coś takiego jak zaakceptowanie i pogodzenie się z tym że ktoś utrudnia życie. Bo to chodzi o to że utrudnia Tobie ale prowadzi i rozwija własne.
            I teraz zacytuję Twoje słowa z wcześniej napisanego tutaj komentarza:
            „[…]wyznaje zasade zeby traktowac innych tak jak sam chcialbys byc traktowany”.
            Więc chciałbyś żeby Ci pozwalano na coś, na rozwijanie swoich pasji to pozwalaj też innym. Bo tak to coś mi się tutaj nie zgadza. To takie współżycie z innym człowiekiem. Ty możesz, inni mogą każdy może. Takie życie.

            teraz odpowedzi na pytania:
            narzekaj sobie ile chcesz tylko miej świadomość tego że ktoś kiedyś narzekał na Ciebie, bo nie uwierzę w to że jesteś święty i że nie byłeś nigdy „tym letnikiem ktory robi zbedny halas”. Zawsze w każdej sytuacji byłeś taki ułożony?
            A i jeszcze jedno. Narzekaj ile chcesz bo możesz. Nie podoba mi się to że to robisz. Ale nie wymagam od Ciebie tego żebyś mnie przepraszał za swoją postawę. 🙂 😛
            To nie linia obrony to propozycja do tego żeby spojrzeć na siebie. Traktować innych tak jak siebie. Siebie każesz przepraszać. Przepraszaj tez innych. A jeśli tego nie robisz to daj spokój innym. (przyznaj się czy parkowałeś kiedykolwiek na chodniku)
            Nie jestem pewien czy dobrze oddałem to o co mi chodzi ale na koniec mogę napisać jeszcze tyle że takie narzekanie jest bez sensu. Ale nic się z tym nie zrobi. To jest po prostu normalne. Polacy to ogólnie tacy narzekacze. No i cóż, wszytko i tak zależy od tego po której stronie się znajdziemy. 🙂

          8. słoń ma trąbę w kształcie węża, wąż natomiast.. nie dam się w to wciągnąć..albo właściwie dam ale tylko po części – tak też zapewne wkurzam innych ludzi co nie znaczy że nie mogę zwrócić uwagi na coś co wkurza mnie ..tak samo jak inni zwracają mi uwagę tak i ja robię
            ..ale koniec z tym bo to nie jest istotą tej rozmowy – wróćmy do meritum
            zapytam Ciebie ale też innych biegaczy ogółem – czy skoro używacie słowa PASJA to jest to wystarczające usprawiedliwienie, czy kiedykolwiek zastanowiliście się nad tym że nikt nie ma nic do waszego biegania (ba.. wielu, w tym ja, was podziwia za dystanse które potraficie pokonać) dopóki biegacie sobie po swoich trasach, a jak biegacie maraton to utrudniacie innym życie (jednym mniej a innym bardziej – sam fakt)..
            ..i jeszcze na chwilę wracając do przykładu z letnikami – jeżeli np bylem za głośno i zwrócono mi uwagę to sie uciszyłem i przeprosiłem a nie mówiłem że ja tu realizuję moją pasję w śpiewach biesiadnych :))

          9. Także trzeci mój komentarz i trzeci raz napiszę że takie narzekanie jest bez sensu. A moje przykłady miały na celu trochę to wszystko bardziej zobrazować. Może i dotknęły trochę głębiej.

            Nie to że dasz się w to wkręcić. Ty jesteś już w to wszystko wkręcony. I to nie tylko to że tak jak inni możesz zwracać uwagę ale wkręcony też w wiele innych spraw. Wszystko się kręci. No i sory niestety dałeś się wkręcić. 🙂 Reakcja łańcuchowa trwa. A narzekanie jest bez sensu bo nic nie zmieni.
            I oczywiście narzekaj bo możesz. 🙂 Inni też to robią. (bez skutku)

            Wiele się dla pasji poświęca. Maratończycy poświęcają cierpliwość innych ludzi. Ludzie nie chcą się poświęcić dla maratończyków.
            Takie życie. Pozostaje Ci się tylko denerwować. Tak samo denerwować się będzie matka z wózkiem nie mogąca przejechać przez chodnik. Można się tak denerwować na pilotów. I taaaaak przez całe życie. Warto sobie szargać nerwy? Bez sensu.

            Co do letników. Chwała Ci za to. Zachowanie warte pochwały. Albo z drugiej strony dałeś się wkręcić. Wpadłeś pod buta takiego drugiego Savon’a któremu się śpiewanie nie podobało. Tutaj są dwie drogi. Przegrałeś albo wygrałeś. Przestałeś śpiewać albo byłeś wierny ideałom zachowania.
            Biegacze też mają dwie drogi. Ugiąć się albo się nie ugiąć itd. Tak jakby wszystko zależy od punktu widzenia.

            Wszystko bez sensu wszystko marność 😛
            Wiesz co miało by sens. To jakbyś w głównym tekście podał propozycje na zmiany czy coś podobnego.
            A tak to narzekanie dla samego narzekania!

            (jaka ta ludzka egzystencja jest porąbana, robimy coś bo możemy a i tak może się okazać że to bez sensu)
            Ty ponarzekałeś, ja ponarzekałem krąg się zamyka.

          10. uprawiasz grafomanstwo godne pochwały.. jeżeli uważasz że narzekanie jest bez sensu – twoja sprawa ..ją uważam że uwagę warto zwracać ..to że stwierdzisz że inni powinni się poświęcać dla twojej pasji, a ty robisz coś w zamian ? dlaczego miałbyś ..skoro sam stwierdziłem że skoro TY się spieszysz to możesz źle zaparkować, że to cię usprawiedliwia.. ja nazywam to chamstwem (żałuję że nie ma u nas takiej zorganizowanej grupy jak CtonXam)

          11. Grafomaństwo? przyjmę sobie to do serca chociaż nigdy do miana grafomana nie aspirowałem. Napisałem tylko komentarz.(Swoją drogą nie wiem dlaczego takie wnioski)
            Warto zwracać uwagę, tylko że np. w sejmie zwracają sobie uwagę non stop. A gdzie działania?
            Nie mojej pasji. Ja wcale nie biegam. Ale Ci co biegają też robią sporo dobrego. (patrz biegi charytatywne).
            A jeśli chodzi o mnie i o moje parkowanie to nie pośpiech jest usprawiedliwieniem. Tylko to że nie wymagam od maratończyków przeprosin. Rozumiem że pilot ma swoją pracę(też mieszkam przy lotnisku) I w duchu mam nadzieję że oni też na coś przymkną oko. Chociaż by na moje parkowanie. To trochę tak jak Ty. Traktuję innych tak jak sam bym chciał być traktowany. Dobrze żeby to działało we wszystkie strony(nie zawsze się da).

  6. Hmmm. A skąd Twoja teoria, że biegacze uważają się za te „pępki świata”? Bo mają w takiej Wwie 2 razy w roku do dyspozycji ulice miasta? Podobnie rolkarze (nightskating kilka, jak nie kilkanaście razy), rowerzyści (masa krytyczna wiele, wiele razy). Chcemy nadążać za Europą, mamy więc i biegi na europejskim poziomie. Świetnie zorganizowane.
    A biegacza, który robi to z pasji (i ja się do nich zaliczam) a nie dla chwilowego lansu i mody (bleh) po prostu nie zrozumiesz. Bo rzadko kiedyś ktoś o pasji X rozumie idealnie kogoś o pasji Y. Pomyśl o tym, co uwielbiasz robić i zastanów się, czy chciałbyś to robić czesciej/lepiej. Tak? No to na tym polega bieganie 🙂

    1. pasja.. biegacz z pasji.. zrozumiem to i do samej pasji nic nie mam.. nie o to chodzi
      tak jak napisałem w komentarzu poniżej: „wkurzaja mnie biegacze ktorzy nie potrafia zrozumiec ze ich maraton moze byc uciazliwy dla niebiegajacych.. nawet jak to jest jeden maraton w miesiacu.. nawet jakby byl jeden w roku.. chodzi o sama postawe a nie o bieganie..”
      jesli biegasz komus pod domem zapewniajac mu areszt domowy na pol dnia (ten przypadek nie dotyczyl akurat mnie ale mojego znajomego) to miej w sobie to cos co pozwala powiedziec „przepraszam” a nie „mi sie k.. nalezy bo ja biegam wiec MUSISZ to zrozumiec” ..no nie musze

      1. Trochę kłopotliwe to być może, ale są inne sposoby komunikacji… mnie też denerwują dzień w dzień korki, ale takie są uroki życia w dużym mieście 😛 ale z tym „przepraszam” to chyba zartujesz, co…? Dlaczego ktoś miałby przepraszać za to, że wziął udział w evencie/zawodach, za które zapłacił i do których się miesiącami przygotowywał? Inna sprawa, że podejście „mi się k** należy” jest z zasady kiepskie 😛

        1. nie chodzi mi o to ze biegacze maja sie zatrzymywac po drodze przy napotkanych autochtonach i przepraszac ich ze biegna.. o postawe mi chodzi, ze powtorze sie raz jeszcze ..o to zeby wam – biegaczom – zwrocic uwage ze nie wszyscy czuja i podzelaja wasza pasje i moze by warto popatrzec na to przez ten pryzmat tez
          ..bo to ze sie przygotowujesz i na dodatek zaplacisz to nijak sie ma do tego ze komus utrudniasz zycie danego dnia ..wiec tak – zaplacilem/zapisalem sie/trenowalem to mi sie k..a teraz nalezy.. przeciez biegam !

          1. Pewnie się nigdy nie zgodzimy 🙂 Inna perspektywa. Złoty środek jest gdzieś pomiędzy tym co piszesz. Nie uważam się za egoistkę, ale w życiu by mi nie przyszło do głowy by czuć się w jakikolwiek sposób winna, że trasa maratonu przyblokowała ruch. To sportowe święto miasta, na które zjeżdżają się ludzie z całej Polski i nie tylko. Siłą rzeczy blokuje nieco ruch. Dlatego właśnie starty są wcześnie rano w niedzielę.
            Z 2giej strony podejście „mi się k** należy” jest pozbawione szacunku i tez mi się nie podoba.

          2. pewnie nie 🙂
            cos co ty widzisz jako „swieto miasta” ja postrzegam jako „swieto biegaczy” ..swieto miasta bylo by dla wszystkich

  7. Wróciłam ponownie by Ci powiedzieć, że Cię bardzo lofciam. Za to że uswiadomiłeś mi, że to nie ja jestem pępkiem świata. I że zrozumiałam, że tak naprawdę pępkiem świata jesteś Ty. 🙂 Dziękuję Savonie, że wierzysz w to że mogę wynaleźć lekarstwo na raka. Twoja wiara we mnie jest bezcenna. Przez to lofciam Cię jeszcze bardziej. <3
    #kottulizał

Dodaj komentarz